 |
| Marta Domachowska / fot. Biuro Prasowe Fed Cup |
|
 |
 |
| Agnieszka Radwańska / fot. Biuro Prasowe Fed Cup |
|
 |
Polskie tenisistki przegrały z Belgią w pierwszej rundzie II Grupy Światowej Pucharu Federacji i nie będą walczyć o awans do Grupy Światowej.
W pierwszym niedzielnym meczu na kort wyszły liderki Agnieszka Radwańska i Yanina Wickmayer. Ich pojedynek rozpoczął się od pięciu kolejnych gemów wygranych przez Polkę, która szybko zgarnęła seta i w drugim prowadziła już 3:0. Wydawało się, że po godzinie będziemy cieszyć się z łatwego zwycięstwa, ale nic z tego, bo spotkanie wtedy się wyrównało. Belgijka doprowadziła do tie-breaka, w którym Radwańska prowadziła już 5-2 i 6-3. Miała więc trzy meczbole, niestety wszystkie niewykorzystane. W trzecim secie walka była twarda, punkt za punkt. Było jeszcze 5:4 i serwis Radwańskiej – też na marne. Po trzech godzinach walki to Wickmayer przyszło zakończyć spotkanie na swoją korzyść. Polce pozostało rzucić rakietą ze złości – głównie na samą siebie. Agnieszka Radwańska: „Przy tych trzech niewykorzystanych piłkach meczowych zabrakło... jednej wygranej piłki. Cóż, wszystko się zawaliło. Były już takie mecze, w których miałam meczbole i przegrałam. Ten nie był pierwszy i nie ostatni. Na początku Yanina zagrała na 60 procent, potem poprawiła grę, zaczęła dobrze serwować w kluczowych momentach i to jej pomogło. Na pytanie, czy Yanina wygrała, czy to ja przegrałam powiem zdecydowanie, że to ja przegrałam. Miałam przecież trzy meczbole z rzędu”.
Yanina Wickmayer: „Nie pamiętam, kiedy ostatnio broniłam piłek meczowych i wygrałam, choć na pewno były takie spotkania. Dziś z początku nie grałam dobrze. Agnieszka świetnie odpowiadała na mój serwis, więc w pierwszej części meczu nie mogłam wygrać własnego podania, a to podstawa mojej gry. Przegrywałam już 1:6, 0:3, 15:40, ale rady Sabine Appelmans pomogły mi uwierzyć, że dopóki mecz się toczy, nigdy nie jest do końca przegrany. Pomogło”.
Drugie z niedzielnych spotkań Marty Domachowskiej i Kirsten Flipkens również rozpoczęło się od prowadzenia 5:0. W tym przypadku prowadzącą była Belgijka, która – jak można było przypuszczać – wygrała pierwszego seta. W drugim – znów! – tie-break, jednak na tym podobieństwa się kończą. Polka miała dwie piłki setowe, jednak nie zdołała ich wykorzystać. Flipkens wygrała cztery kolejne wymiany i zakończyła mecz wysokiej próby akcją serwis-wolej. Za zarazem przesądziła o losach całego spotkania.
Marta Domachowska: „W pierwszym secie było mi trudno, bo poprzednia rywalka – Yanina Wickmayer – przyzwyczaiła mnie do zupełnie innego stylu. Po Kirsten Flipkens spodziewałam się takiego rytmu gry, jednak trochę czasu minęło, zanim się do tego przyzwyczaiłam. Mecz był do wygrania, ale nie udało się... Czekam teraz na zacięte spotkanie, które rozstrzygnę na swoją korzyść. Najbliższe starty planuję w Midland i Memphis w USA. Może tam się uda?”.
Już wkrótce Belgię czeka mecz decydujący o awansie do Grupy Światowej I. Polskę zaś spotkanie, które przesądzi o tym, czy w przyszłym sezonie pozostanie w Grupie Światowej II, czy spadnie do rozgrywek strefowych. Naszymi rywalkami w barażach będzie Szwecja, Słowenia, Kanada lub Japonia. Spotkanie zostanie rozegrane w dniach 24-25 kwietnia, losowanie odbędzie się w najbliższą środę w siedzibie ITF.
Polska – Belgia 2:3
M. Domachowska – Y. Wickmayer 6:4, 1:6, 3:6
A. Radwańska – K. Flipkens 6:2, 7:6 [5]
A. Radwańska – Y. Wickmayer 6:1, 6:7 [6], 5:7
M. Domachowska – K. Flipkens 3:6, 6:7 [6]
K. Jans, A. Rosolska – A-S. Mestach, S. Oyen 6:3, 3:6, 6:1
2010-02-08 - Biuro Prasowe Fed Cup /aktivpress.pl Tenis - WTA
wersja do druku |