 |
| Piotr Gruszka / fot. Tomasz Szatkowski |
|
 |
- Wiemy, że czekają nas trudne mecze. Podobnie jak Bułgarzy mamy jednak znakomitą passę ośmiu wygranych meczów i chcemy ją w Warnie podtrzymać - mówi Piotr Gruszka w wywiadzie dla Życia Warszawy.
W sobotę i niedzielę czeka Was dwumecz w Lidze Światowej z liderem grupy D – Bułgarią. Spotkania odbędą się w Warnie, w której przed kilkoma laty gładko przegraliście z gospodarzami po 0:3. Czy teraz historia może się powtórzyć?
Pamiętam tamte mecze. To był koszmar. Ogłuszający, żywiołowy doping bułgarskich kibiców sparaliżował nas. Nic nam nie wychodziło. Teraz jesteśmy jednak zupełnie inną drużyną. Na pewno nie przestraszymy się bułgarskich kibiców. Po za tym przyjechaliśmy do Warny jako wicemistrzowie świata i tanio skóry nie sprzedamy.
Zdążyliście już zregenerować siły po wielogodzinnej podróży z Argentyny przez Włochy do Bułgarii?
Nie jest łatwo. Spędziliśmy przecież w podróży ponad 20 godzin, ale powoli dochodzimy do siebie. Najważniejsze, że mogliśmy po tym maratonie porządnie się wyspać. Do meczów z Bułgarami jest jeszcze kilka dni i liczymy, że z pomocą lekarzy wszyscy wrócimy do pełni sił. To ważne, bo rywale w obecnej edycji Ligi Światowej wygrali osiem meczów z rzędu, tracąc zaledwie trzy sety. Poza tym są bardzo zmotywowani. Odgrażają się, że wezmą na Polakach rewanż za porażkę w mistrzostwach świata.
Niech mówią, co chcą. I tak nic nie zmieni tego, że to my jesteśmy srebrnymi, a oni brązowymi medalistami mistrzostw świata. Wiemy, że czekają nas trudne mecze. Podobnie jak Bułgarzy mamy jednak znakomitą passę ośmiu wygranych meczów i chcemy ją w Warnie podtrzymać.
W drużynie Bułgarów zabraknie największej gwiazdy tej drużyny Mateja Kazijskiego, najlepszego siatkarza Europy 2006 r. To chyba dobra wiadomość?
Brak Kazijskiego nie ma wielkiego znaczenia. Bułgarzy dysponują bardzo mocnym składem i zawodnik, który zastąpi Mateja, nie będzie odstawał od reszty. Może tylko ktoś inny w zastępstwie Kazijskiego weźmie na siebie ciężar gry, np. Bojan Jordanow.
Stawką meczu z Bułgarami będzie nie tylko zwycięstwo, ale także premia w wysokości miliona dolarów za zajęcie pierwszego miejsca w grupie. Czy to ma dla Was znaczenie?
Milion dolarów działa na wyobraźnię, ale z tą premią to nie jest do końca tak, jak niektórzy mówią. Polska, aby wystąpić w Lidze Światowej, musiała wpłacić kaucję w wysokości 800 tys. dolarów. Dlatego, jeśli wygramy grupę, to tak naprawdę zarobimy tylko 200 tys. dolarów. Pieniądze nie mają jednak większego znaczenia. Zawsze, kiedy wychodzimy na parkiet, walczymy o zwycięstwo. Tak samo będzie w spotkaniach z Bułgarią. Chcemy z nimi wygrać i zająć pierwsze miejsce w grupie.
A co, jeśli się nie uda pokonać w ten weekend Bułgarów?
Nie będziemy z tego powodu robić tragedii. Gramy przecież jeszcze z nimi u siebie w Katowicach (29 i 30.06). Poza tym trzeba pamiętać, że najważniejsze mecze odbędą się w Lidze Światowej dopiero w lipcu, kiedy będzie rozgrywany turniej finałowy. Wtedy nie wolno nam będzie przegrać.
Rozmawiał Jacek Dzierżanowski
Czytaj więcej w Życiu Warszawy
2007-06-22 - Życie Warszawy, www.zw.com.pl /aktivpress.pl Siatkówka - Liga Światowa
wersja do druku |