O nas  Kontakt  Redakcja  Reklama  Forum 
Sport
Tygodnik Kibica
piątek, 10 IX 2010
Działy
 Strona główna
 Piłka nożna
 Koszykówka
 Siatkówka
 Hokej
 Tenis
 Skoki narciarskie
 Boks
 Łyżwiarstwo
 Kolarstwo
 Rugby
 Inne dyscypliny
 Żeglarstwo
 Wywiady
 Felietony
 Reportaże
 Przegląd prasy
 Chat
Z ostatniej chwili
- Asseco Prokom w Top 16
- Wielki finisz Justyny
- Justyna zaczyna ucieczkę
- Schlierenzauer nokautuje konkurencję
- Petra Majdic liderką Pucharu Świata
- Real poległ w Gdyni
- Peszko do Herty Berlin?
- Zwycięstwo Ammanna, czterch Polaków w czołówce
- Małysz na podium w Lillehammer
- Dołęga mistrzem świata
- Romoeren triumfuje w Kuusamo
- Austriacy wygrali w Kuusamo
- Listkiewicz z zarzutami
- Małysz i Kruczek zaskoczeni decyzją FIS
- Historyczny awans Łukasza Kubota
- Jak nie dyscyplina to terror
- Pierwsze zwycięstwo Asseco Prokom w Eurolidze
- Smutny finisz Roberta Kubicy
- VIII edycja Sopockiej Ligi Koszykówki
- Strach jest zawsze
Została wielka trójka
Robert Kubica
Robert Kubica / fot. DEM
Robert Kubica przyjechał do Szanghaju z nadzieją na to, że możliwa jest powtórka zeszłorocznego wyczynu Kimiego Raeikkoenena, który dwie rundy przed końcem sezonu miał 17 punktów straty do Lewisa Hamiltona, a jednak został mistrzem świata. 23-letni Polak ma tylko 12 oczek, ale jego zadanie jest o tyle trudniejsze, że posiada słabszy samochód, Anglik ma za sobą rok doświadczenia, a zimny prysznic w Japonii chyba na dobre ostudził jego samobójcze instynkty. No i jest jeszcze Felipe Massa.

- Trzeba próbować. Nie mam nic do stracenia - oznajmił Kubica przed Grand Prix Chin. - Kimi Raeikkoenen pokazał w zeszłym roku, że wszystko jest możliwe. W normalnych warunkach Lewis i Felipe mają lepsze samochody, ale mimo to wierzę, że mam szansę.
Przed wyścigiem w Japonii nadzieje na tytuł były już niemal rozwiane, tymczasem pod wulkanem Fudżi sprawy przybrały zaskakujący obrót i Polak pozostał w grze, określając drugie miejsce większym osiągnięciem niż zwycięstwo w Kanadzie. Biorąc jednak pod uwagę różnice sprzętowe, krakowianin nadal musi jechać na maksa i liczyć na kolejne wpadki Lewisa oraz Felipe. Rok temu Szanghaj nie okazał się dla Kubicy szczęśliwy. Po 33 kółkach chaotycznego wyścigu w zmiennych warunkach krakowianin prowadził, ale radość trwała krótko. W jego aucie zepsuł się układ hydrauliczny. Tym razem o niezawodność można być spokojnym; gorzej z szybkością, ale znając charakter Kubicy wiadomo, że łatwo skóry nie sprzeda. Przed weekendem w Chinach BMW Sauber zapewnił, że dołoży wszelkich starań, aby skorzystać z okazji i powalczyć o mistrzowskie laury. - Ubiegły sezon pokazał, że wszystko jest możliwe, więc musimy być gotowi, jeżeli pojawi się szansa - przyznał szef stajni z Hinwil, Mario Theissen. - Nie spoczniemy, dopóki istnieją jakiekolwiek nadzieje - dodał pełniący obowiązki dyrektora technicznego, Willy Rampf. Szkoda, że zespół tak późno postawił na Kubicę. Co prawda trudno przewidzieć, jak potoczą się kolejne wyścigi, ale jak widać, nie wolno odpuszczać. Gdyby w Belgii i Singapurze nie uciekły mu ważne punkty, jego obecne położenie byłoby zupełnie inne. Wielka szkoda, bo teraz może być trochę za późno. Ale trzymamy kciuki.

Lewis Hamilton już w najbliższą niedzielę może zostać najmłodszym mistrzem świata, rehabilitując się tym samym za poprzedni sezon, kiedy po katastrofalnej serii błędów w Chinach i Brazylii stracił, wydawałoby się, pewny tytuł na rzecz Kimiego Raeikkoenena. Jeżeli w Szanghaju 23-letni Anglik wygra, a Felipe Massa będzie najwyżej piąty, kierowca McLarena sięgnie po swoją pierwszą koronę.
Za wyścig  pod Mount Fuji i zupełnie niepotrzebne ryzyko Sir Jackie Stewart i Niki Lauda wylali na głowę Anglika kubeł zimnej wody. Zdaniem trzykrotnych mistrzów świata, Hamilton robi wszystko, aby tak jak rok temu, na finiszu przegrać tytuł. - Lewis nadal może zostać mistrzem świata, ale warunkiem jest to, że w ostatnich dwóch wyścigach pojedzie inaczej niż w Japonii - podkreślił szkocki czempion. - Jestem rozczarowany Lewisem. Dokładnie w ten sam sposób, niepotrzebnie ryzykując, przegrał przed rokiem - dodał Lauda.
Po tej lawinie krytyki Anglik uderzył się w pierś. - Nie jest łatwo zawsze mówić i robić wyłącznie właściwe rzeczy. Jestem tylko człowiekiem, a ludzie popełniają błędy - zaznaczył.  Teraz Lewis nie może już sobie pozwolić na żadną chwilę słabości i z Szanghaju musi wywieźć bezpieczną przewagę nad rywalami, ponieważ na swoim terenie, czyli w Brazylii, Massa będzie bardzo groźny. - Jestem optymistą. Myślę, że w Chinach będziemy mocni i znajdziemy się znacznie bliżej Ferrari niż rok temu - powiedział Hamilton. - Tak samo będzie w Brazylii, więc kolejne dwa wyścigi mogą okazać się najbardziej zaciętymi z sezonie - dodał.

Felipe Massa także się w Japonii nie popisał. Najpierw naraził się Hamiltonowi, uderzając w samochód Anglika i powodując jego piruet, za co otrzymał karę od sędziów. Ale nie była to jedyna przygoda Massy, bowiem pod koniec wyścigu zaliczył jeszcze stłuczkę z Sebastienem Bourdais, po którym sam zawirował na torze.
Wydaje się, że w Szanghaju Felipe będzie miał przewagę, ponieważ trzy z czterech rozegranych do tej pory w Chinach wyścigów wygrała stajnia Ferrari. Teraz Włosi także powinni być mocni, a poza swoim samochodem Massa może także liczyć na Kimiego Raeikkoenena i resztę kierowców, którzy ostentacyjnie wyrażają swoją niechęć do Hamiltona. Sukces w Szanghaju gwarantuje przesunięcie decydującego starcia do Brazylii - na leżący na przedmieściach rodzimego dla Massy Sao Paulo tor Interlagos. - W dwóch ostatnich wyścigach damy z siebie wszystko. Mamy wielki potencjał i musimy zrobić wszystko, aby go wyzwolić - zapewnił Felipe.

Fernando Alonso, zwycięzca dwóch ostatnich wyścigów, może mieć rację mówiąc, że w końcówce sezonu zdecyduje zimna krew kandydatów do korony. A to może być przewaga Roberta Kubicy, który nie jest faworytem tej trójstronnej walki, więc w przeciwieństwie do swoich rywali nie ciąży na nim aż tak wielka presja. A zatem może jeszcze raz sprawdzi się znane powiedzenie, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta... Nie mamy nic przeciwko temu.

Autor: Robert Smoczyński

Czytaj więcej w dzienniku Sport


2008-10-17 - Sport /aktivpress.pl

Inne dyscypliny - Sporty motorowe

wersja do druku
Loading ...
Eurosport   Platforma Medialna PMEDIA.pl    
  skoki narciarskie   Polski Związek Hokeja Na Lodzie   statystyki www stat.pl  
Strona główna   O nas   Kontakt   Redakcja   Dodaj do ulubionych   Ustaw jako stronę startową   Mapa serwisu   Regulamin  
Copyright © 2004-2005 AktivPRESS.pl