Kiedy piłkarze wychodzili na boisko nad murawą unosiła się lekka mgiełka, jednak kiedy Beenhakker kończył zajęcia na niebie mocno błyszczało słońce. – To znak, że końcówka będzie nasza – z uśmiechem podkreślał Tadeusz Cegliński, właściciel tyskiej Piramidy, rezydencji biało-czerwonych. – Proszę też zaznaczyć, że w końcu Tychy doczekały się też treningu reprezentacji Polski w piłce nożnej. W Piramidzie byli już cztery razy, ale na boisku po raz pierwszy – dodał Cegliński. Ponad godzinne zajęcia upłynęły w wesołej atmosferze. Piłkarze zaczęli od gry w „dziada”, następnie biegali oraz grali w siatkonogę. W międzyczasie pod okiem Beenhakkera na zmianę ćwiczyli obrońcy oraz napastnicy. Ci drudzy zaliczyli intensywne ćwiczenia strzeleckie, podczas których w bramce na zmianę stawali Łukasz Fabiański i Wojciech Kowalewski. Artur Boruc, który narzeka na uraz pachwiny trenował indywidualnie. – To nie jest Sao Paulo – krzyczał do Rogera Leo Beenhakker, kiedy temu zdarzyło się podać niecelnie do kolegi. Piłkę w pole karne dogrywali na przemian Wojciech Łobodziński, Rafał Boguski, Łukasz Garguła i Roger. – Musi być gol Roberinio! – mobilizował selekcjoner Roberta Lewandowskiego, który w towarzystwie Pawła Brożka i Łukasza Sosina próbował trafiać do siatki. – Ja, ja, ja! Brawo! – cieszył się Holender, kiedy któryś z piłkarzy lokował piłkę w bramce. – Kończyć strzałami! Dokładniej, dokładniej! – instruował piłkarzy Holender.
Napastnik Lecha Poznań po cichu liczy na występ w środowym spotkaniu, choć wie, że będzie o nie niezwykle trudno. – Po wygranym meczu i to w takim stylu, będzie mi ciężko załapać się do składu. Nadzieja umiera jednak ostatnia – śmiał się Robert Lewandowski. Piłkarze myślami są już przy meczu ze Słowacją. – Nie wolno lekceważyć żadnego przeciwnika. Jeśli tylko zagramy tak skoncentrowani, jak z Czechami, to jest szansa na dobry wynik – zapowiadał Michał Żewłakow, kapitan polskiego zespołu. - Do Bratysławy jedziemy po trzy punkty. Z Chorzowa nie jest tam daleko, więc liczę, że przyjedzie sporo naszych kibiców. Przed nami ostatnie treningi i odprawa przedmeczowa, na której poznamy taktykę – dodał Mariusz Lewandowski.
W drużynie narodowej nie ma już Jakuba Wawrzyniaka, który w meczu z Czechami doznał urazu mięśnia dwugłowego. Sztab szkoleniowy uspokaja jednak, że takiego kłopotu nie ma z trójką zawodników, którzy nie trenowali wczoraj rano. – Nie ma groźby, że mogliby nie zagrać. Są poobijani i lepiej było dać im odpocząć – tłumaczył Rafał Ulatowski, asystent Beenhakkera. Drugi trener reprezentacji Polski przyznał też, że po sobotnim spotkaniu z Czechami poszedł spać bardzo późno. – Analizowałem każdy fragment spotkania z Czechami. Najbardziej zaskoczyło mnie nietypowe rozegranie stałych fragmentów gry. Przyznaję, że to nas zaskoczyło – mówił trener. Asystent Beenhakkera przyznaje, że przed meczem ze Słowacją chce zwrócić uwagę piłkarzom na stałe fragmenty gry. – Zdobyli kilka goli po stałych fragmentach gry. Trzeba na to uważać – podkreśla Ulatowski.
Polacy przylecą do Bratysławy we wtorkowe południe i zamieszkają w hotelu Crowne Plaza. W godzinach wieczornych przeprowadzą trening na stadionie Slovana, który będzie areną
potyczki o punkty w el. MŚ.
Autor: Rafał Góral
Czytaj więcej w dzienniku Sport
2008-10-14 - Sport /aktivpress.pl Piłka nożna - Polska
wersja do druku |