- Ten przeciwnik jest w naszym zasięgu - nie ukrywa napastnik krakowskiej Wisły Paweł Brożek, który w pierwszym, wyjazdowym meczu z Beitarem był autorem jedynego gola dla gości. - By go pokonać, wystarczy być bardziej skoncentrowanym niż w Jerozolimie. Przed własną publicznością stać nas na to. Nie dopuszczam do siebie myśli, że Wisła może odpaść. „Biała gwiazda”, aby awansować dalej i zmierzyć się ze słynną Barceloną, musi dziś pokonać przeciwnika. Na razie górą jest Beitar, który wygrał pierwszy mecz 2-1.
Na razie piłkarze z Krakowa nie dali powodów do satysfakcji właścicielowi klubu Bogusławowi Cupiałowi, który niezmiennie powtarza, że Liga Mistrzów jest jego największym niespełnionym marzeniem. W tym roku położenie krakowian jest szczególnie trudne. Latem się osłabili, pierwszy mecz z Beitarem przegrali, a dziś będą odrabiać straty osłabieni brakiem kontuzjowanego kapitana Arkadiusza Głowackiego i ukaranego czerwoną kartką Marka Zieńczuka. Mają ich zastąpić Junior Diaz, który nie jest środkowym obrońcą i Wojciech Łobodziński. Na dodatek po ewentualnym przejściu Beitaru na Wisłę czeka wielka Barcelona.
Mimo wszystko wiślacy wierzą w zwycięstwo. Nie jest to postawa na pokaz, bo „Biała gwiazda” potrafi wygrywać na własnym stadionie. - Od kiedy tutaj gram, tylko raz zremisowaliśmy spotkanie ligowe u siebie. Resztę wygraliśmy - przypomina Tomas Jirsak. - Już w szatni na stadionie Beitaru powiedzieliśmy sobie, że to dopiero połowa tego dwumeczu i jeszcze wszystko się może zdarzyć. 1-2 na wyjeździe to nie jest najgorszy wynik - wtóruje mu Rafał Boguski.
- U siebie zagramy jak zawsze ofensywnie, atakiem pozycyjnym. Jak strzelimy bramkę, to zejdzie z nas obciążenie psychiczne - podsumowuje Paweł Brożek.
- Nie możemy się za szybko podpalać i zapominać o grze w tyłach. Najważniejsze, żeby nie stracić bramki, bo to byłby problem - mówi Wojciech Łobodziński.
W rozgrywkach europejskich takie problemy Wisła miała dość często. Potrafiła długimi fragmentami dominować nad przeciwnikiem, by potem w mgnieniu w oka oddać mu pole. Konsekwencje tych chwil kryzysu bywają straszne: 1-4 po dogrywce z Panathinaikosem, 1-2 w Jerozolimie. Na szczęście za każdym razem miało to miejsce na wyjeździe. W Krakowie 15 tysięcy głośnych fanów pomoże swojej drużynie. Jeśli trener Maciej Skorża właściwie dobierze skład i trafi ze zmianami, najlepsza Polska drużyna po prostu musi wyeliminować Beitar. Nie po to od 11 lat w Krakowie inwestuje się miliony, by piłkarze „Białej gwiazdy” wykładali się już na pierwszej przeszkodzie.
Autor: Marek Gilarski
Czytaj wiecej w dzienniku Sport
2008-08-06 - Sport /aktivpress.pl Piłka nożna - Polska Piłka nożna - Liga mistrzów
wersja do druku |