Na zwołanym niemal w trybie tajnym spotkaniu, zarząd PZPN odwołał sześciu członków Wydziału Dyscypliny, który po wprowadzeniu kuratora przez byłego ministra sportu, Tomasza Lipca, z wyjątkową skutecznością, jak na związkowe realia, przez ponad rok zajmował się walką z korupcją w polskim futbolu. Z dziewięciu dotychczasowych członków obowiązki nadal sprawować będą: Adam Gilarski pełniący funkcję przewodniczącego, jego zastępca dr Robert Zawłocki oraz Piotr Jaworek.
W pierwotnym założeniu wczorajsze obrady miały być poświęcone w całości nad uzgodnieniem uchwały dotyczącej zmiany systemu karania klubów zamieszanych w proceder korupcyjny, która wypłynie na światło dzienne w trakcie drugiej części Nadzwyczajnego Zjazdu PZPN, w dniu 11 maja. Nieoczekiwanie jednak działacze wezwali przed swoje oblicze wszystkich członków WD, którym podziękowano za współpracę. Ale decyzja zarządu tylko przez mniej zorientowanych mogła zostać przyjęta z zaskoczeniem. Konflikt na linii PZPN – WD trwał niemal od pierwszego dnia funkcjonowania wydziału powołanego przez kuratora Andrzeja Rusko i chociażby z tego powodu traktowany był przez władze związku jako ciało obce. Z kolei były kurator, a obecny prezes zarządu spółki Ekstraklasa zapewne nie przypuszczał nawet, że działania grupy młodych prawników spowodują prawdziwe spustoszenie, bowiem liczne kary degradowania zamieszanych w korupcję klubów stały się poważnym zagrożeniem dla prawidłowego funkcjonowania ligowych rozgrywek. Dlatego również Rusko, w porozumieniu z akcjonariuszami spółki oraz sponsorującą ekstraklasę stacją telewizyjną Canal Plus był jednym z głównych animatorów, jeżeli nawet nie pozbycia się niewygodnego organu, to przynajmniej zmiany w decyzjach karania klubów. Jakby tego było mało prawnicy wydziału stwierdzili przed kilkoma tygodniami, że zarząd podejmuje decyzje nielegalnie, ponieważ jego skład jest niekompletny. Jak wiadomo dwóm członkom zarządu przedstawiono zarzuty korupcyjne, do których obaj się przyznali. Gwoździem do trumny okazała się jednak decyzja Pawła Nogala, który wczoraj we wczesnych godzinach porannych przesłał do ministerstwa sportu wniosek z żądaniem wprowadzenie do PZPN kuratora. Dla działaczy z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu PZPN tego było już jednak za wiele i związkowi włodarze wezwali przed swoje oblicze krnąbrnych adwokatów. Co ciekawe, wniosek o odwołanie sześciu z nich złożył przewodniczący WD, przedstawiając jednocześnie listę z nazwiskami nowo powołanych prawników, od których uzyskał już wcześniej zgodę na podjęcie współpracy.
- Adam Gilarski, po rozmowach z podwładnymi uznał, że w tym składzie osobowym nie jest w stanie pełnić dalej funkcji przewodniczącego. Ze względu na posiadaną wiedzę i doświadczenia postanowił pozostawić dr Michała Zawłockiego – relacjonował na bieżąco czwartkowe wydarzenia rzecznik zarządu, Zbigniew Koźmiński. Skądinąd wiadomo już, że prawnik z Poznania, po usłyszeniu decyzji stracił chęć do dalszej współpracy z Gilarskim twierdząc, że jest on człowiekiem przyniesionym do wydziału w teczce przez skompromitowanych działaczy związku.
Tymczasem oficjalnym powodem odwołań okazał się brak rzetelnego wykonywania statutowych obowiązków członków WD. – Nie dali nam szans na podjęcie innej decyzji, bo na pytanie, czy podtrzymują obiekcje pod adresem zarządu i czy nadal prezentować styl działania sabotując pracę wydziału, nie podejmując żadnych decyzji, odpowiedzieli twierdząco – tłumaczył rzecznik. Za to prezes Michał Listkiewicz nie chciał niczego komentować chyba, że, - jak podkreślił - temat rozmów dotyczyłby Euro 2012. – Nie chcą pracować, to niech nie pracują, bo z niewolnika nie ma pracownika – Grzegorz Lato nie krył satysfakcji zmianą składu wydziału. – Obdarzyliśmy ich zaufaniem, a ponad 70 spraw czeka nadal na rozpatrzenie. Oni studiowali prawo, ale powinni jeszcze raz zajrzeć do książek. Rozpatrują afery sprzed pięciu lat, a w obecnej sytuacji, mając na głowie organizacje Euro 2012 nie możemy bez końca grzebać się w trupach – podsumował były reprezentant Polski, a obecnie członek zarządu. Kolejne zarzuty dotyczyły postawy etycznej młodych prawników. – Dość długo zarząd związku wykazywał dużą cierpliwość, przy całej różnicy poglądów co do sposobu karania. Natomiast szale goryczy przeważyło odrębne funkcjonowanie tego podmiotu, który nagle odmówił współpracy. Będąc w strukturach związku zamiast biegać z informacjami do gazet, powinni próbować wyjaśnić problemy wewnątrz organizacji. To jest już jednak kwestia kultury osobistej. I nawet jeżeli zdaniem kolegów z wydziału dyscypliny, działania zarządu są nielegalne, nie upoważniało ich to do zaniechania pełnienia obowiązków – stwierdził Jacek Kryszczuk, pełnomocnik związku do kontaktów z prokuraturą.
Autor: Piotr Wojciechowski
2008-04-25 - Sport /aktivpress.pl Piłka nożna - Polska
wersja do druku |