W trzeciej sesji kwalifikacyjnej GP Australia Kubica pojechał znakomicie. W 22. poprzednich próbach najlepszym wynikiem Polaka było czwarte miejsce - w sobotnim starciu Polak uplasował się na miejscu drugim. Mimo dobrego wyniku, Kubica przyznał, że choć jest zadowolony, to jednak bolid F1.08 wciąż jest trudny do optymalnego ustawienia.
To najlepsza pozycja startowa Kubicy w jego karierze w Formule 1. W sobotę w Melbourne mogło być jednak lepiej! Kubica znakomicie jechał w trzeciej sesji kwalifikacji, ale na 12. zakręcie popełnił błąd - pojechał za szeroko i wjechał na piasek. - Straciłem tam ułamki sekund - przyznał Polak. Pierwsze pole startowe zdobył Lewis Hamilton (McLaren), który był o 0,155 sekundy szybszy.
- Podjęliśmy ryzyko, bo wiedzieliśmy, że możemy osiągnąć dobry wynik w kwalifikacjach. Ja sam też ryzykowałem, ale ostatecznie to nic nie dało, bo straciłem za dużo, żeby utrzymać się przed Lewisem. Błąd na 12. zakręcie kosztował mnie 0,2-0,3 sekundy - mówił Kubica. Australijski zły sen
Na wspomnienie zeszłorocznego wyścigu Kubica do dziś zgrzyta zębami. Po 39 okrążeniach zajmował doskonałe czwarte miejsce. Wtedy jednak zaczął się koszmar, który prześladował Polaka także w kolejnych wyścigach. W jego bolidzie zepsuła się skrzynia biegów i Kubica musiał wycofać się z zawodów.
Miłe złego początki?
Czy w tym sezonie pojazd stworzony przez bawarskich inżynierów znów będzie się psuł? Podczas styczniowej prezentacji w Monachium szef zespoły Mario Theissen zapowiedział, że nowy bolid pozwoli kierowcom BMW odnieść pierwsze, historyczne zwycięstwo w GP. Początkowo Kubica także był optymistą.– F1.08 to piękny i bardzo szybki samochód – zachwycał się po pierwszych testach.
Szybko jednak okazało się, że rzeczywistość nie jest tak różowa. Podczas jazd próbnych w nowym bolidzie ciągle coś się psuło. Rezultaty, osiągane przez kierowców BMW były zaskakująco słabe. - Aby wygrać wyścig, trzeba mieć najszybszy samochód w stawce. My w tym momencie takiego nie mamy – mówił polski kierowca kilka dni temu. Część ekspertów uważa jednak, że słabe wyniki Kubicy i Nicka Heidfelda to... zasłona dymna.
– Oni są szybsi niż się wszystkim wydaje – zapowiada były mistrz świata Fernando Alonso.
Na razie słowa Hiszpana nie znajdują potwierdzenia na torze. Na piątkowych treningach Kubica zajął 7. i 15. miejsce. Heidfeld dwa razy był w drugiej dziesiątce. W drugiej serii bolid Niemca niespodziewanie zwolnił i Heidfeld musiał zatrzymać się na poboczu.Francuzi gonią Niemców
W poprzednim sezonie BMW było trzecią siłą Formuły 1, po Ferrari i McLarenie. Teraz wydaje się, że faworyci wciąż będą poza zasięgiem. Sprawia tytułu mistrzowskiego powinna się rozstrzygnąć między Kimi Raikonnenem (Ferrari) i Lewisem Hamiltonem (McLaren).
Jednak grupa pościgowa robi się coraz liczniejsza. Najgroźniejszym rywalem bawarskiego zespołu będzie Renault. Francuska grupa przeprowadziła najgłośniejszy transfer – ściągnęła z McLarena Fernando Alonso. Partnerem Hiszpana został Brazylijczyk Nelsinho Piquet – syn byłego mistrza świata Nelsona Piqueta.– Pierwszy wyścig jest zawsze ciekawy, bo patrzymy nie tylko na siebie, ale i na rywali – ocenia Theissen.
Autor: Piotr Szeleszczuk
Czytaj więcej w Życiu Warszawy
2008-03-15 - Życie Warszawy, www.zw.com.pl /aktivpress.pl Inne dyscypliny - Sporty motorowe
wersja do druku |