O nas  Kontakt  Redakcja  Reklama  Forum 
Sport
Tygodnik Kibica
piątek, 10 IX 2010
Działy
 Strona główna
 Piłka nożna
 Koszykówka
 Siatkówka
 Hokej
 Tenis
 Skoki narciarskie
 Boks
 Łyżwiarstwo
 Kolarstwo
 Rugby
 Inne dyscypliny
 Żeglarstwo
 Wywiady
 Felietony
 Reportaże
 Przegląd prasy
 Sport
 Życie Warszawy
 Tygodnik Kibica
 Warszawski Kurier Sportowy
 Chat
Z ostatniej chwili
- Asseco Prokom w Top 16
- Wielki finisz Justyny
- Justyna zaczyna ucieczkę
- Schlierenzauer nokautuje konkurencję
- Petra Majdic liderką Pucharu Świata
- Real poległ w Gdyni
- Peszko do Herty Berlin?
- Zwycięstwo Ammanna, czterch Polaków w czołówce
- Małysz na podium w Lillehammer
- Dołęga mistrzem świata
- Romoeren triumfuje w Kuusamo
- Austriacy wygrali w Kuusamo
- Listkiewicz z zarzutami
- Małysz i Kruczek zaskoczeni decyzją FIS
- Historyczny awans Łukasza Kubota
- Jak nie dyscyplina to terror
- Pierwsze zwycięstwo Asseco Prokom w Eurolidze
- Smutny finisz Roberta Kubicy
- VIII edycja Sopockiej Ligi Koszykówki
- Strach jest zawsze
Sędziowie. O czym tu gadać, jak nie ma o czym
 / fot. DEM
/ fot. DEM
Z dużej chmury mały deszcz - nic dziwnego, że z zapowiadanej afery sędziowskiej w Polsce zostały już tylko popłuczyny. Podejrzani zwolnieni (błąd w sztuce, trzeba było banknoty dla pana F. ze słynnej prowokacji oznakować i patrzeć tylko, gdzie wędrują). Oskarżyciel Dziurowicz schował się jak mysz do dziury, tak jakby się z kimś ugadał. A arbitrzy - niczym mityczna hydra - mają już kolejne, odrastąjące głowy.
 

Bowiem ostatnio, najbezczelniej w świecie, oburzyli się na słuszną karę dla kolegi, który orżnął z punktów Polonię. I zapowiedzieli solidarny opór wobec wszelkich sankcji za odstawianie lipy.

Trudno oprzeć sie wrażeniu, że powróciliśmy do punktu wyjścia.
Nie bardzo mnie interesuje, kto komu sprzedał mecz trzy lata temu w czwartej lidze (choć bawi się w to wciąż policja, aresztując właśnie działacza Zawiszy, który za 500 zł chciał rzekomo kupić mecz z Polonią Mogilno - nie lepiej było zwinąć jakąś babę na bazarze???).
Mnie nie interesują drobni łapówkarze (jak kraść to miliony), mnie interesuje rozwiązanie problemu sędziowania raz na zawsze. Tak, aby anonimowy nauczyciel czy hydraulik z Pcimia nie rościł sobie prawa do rozstrzygania walki zawodowców. By handlowiec z Pipidówki nie był ważniejszy od zawodników i nie strugał Colliny. By - tak w ogóle - sędzia stał cicho w kącie i nie pchał się na plan pierwszy. Paszoł won!
Bo czemu mamy znać tych akurat gamoni (sądząc po liczbie błędów, oczywiście), skoro nie znamy np. sędziów Sądu Najwyższego? Skoro nikt z nas nie zna sędziego biegu na 100 m przez płotki na igrzyskach i znać nie musi?  więcej
Piłka nożna - Polska
Felietony - Felietony
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Na dnie rankingu
 / fot.
/ fot.
Rok temu liczyliśmy, że polska federacja być może awansuje wreszcie do upragnionej czołowej piętnastki klubowego rankingu UEFA, bo szansa zdawała się być realna jak nigdy. Jednak nasze zespoły zawiodły z kretesem i po zajęciu 27. miejsca zamiast oczekiwanego awansu spadliśmy o dwie lokaty.
 

Wówczas pocieszaliśmy się, że gorzej już być nie może - teraz okazało się, że może. Nasz eksportowy kwartet prześcigał się w nieudolności, w efekcie czego emocje pucharowe skończyły się dla nas, póki na dobre się zaczęły. Pojawiły się za to inne - w nagrodę za taki niewypał zajęliśmy najniższe w historii 37. miejsce, ustępując między innymi takim tuzom jak: Finlandia, Irlandia, Mołdawia, Izrael, Bośnia i H., Macedonia, Łotwa, Litwa, Białoruś czy Azerbejdżan. Jednocześnie w klasyfikacji ogólnej spadliśmy na 22. miejsce, co powoduje, że za 2 lata będziemy mogli wystawić w europejskich pucharach już tylko 3 zespoły. Tych, którzy mogą mieć satysfakcję, że doprowadzili do takiego stanu, jest wiele.
  więcej
Piłka nożna - Polska
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Drugi koszyk już pewny
 / fot.
/ fot.

Przed dwoma laty dzięki "Tygodnikowi Kibica" polska reprezentacja przydzielona została do drugiego koszyka. Jak ważna okazała się nasza czujność, pokazują w eliminacjach podopieczni Pawła Janasa. Mając tylko jednego teoretycznie silnego przeciwnika, niczym wytrawny bokser odprawiliśmy z kwitkiem pozostałych rywali i bezpośredni awans jest już na wyciągnięcie ręki. Najprawdopodobniej wyprawa do Anglii będzie dla nas już tylko podróżą czysto turystyczną.

 

W związku z tym, że powoli zbliżają się ku końcowi eliminacje, postanowiliśmy już teraz przyjrzeć się sytuacji przed kolejnymi kwalifikacjami, tym razem do mistrzostw Europy, które odbędą się w 2008 roku w Austrii i Szwajcarii.
UEFA postanowiła trochę zmienić tryb eliminacji, rezygnując ze spotkań barażowych, a tym samym bardziej wynagrodzić drużynom zajęcie drugiego miejsca w grupie (bezpośredni awans). 50 ekip zrzeszonych w UEFA (Austria i Szwajcaria jako gospodarze mają już zapewniony start) zostanie podzielonych na sześć grup 7-drużynowych oraz jedną grupę 8-drużynową.
  więcej
Piłka nożna - Polska
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Z Islandią jak z Anglią
Raprezentacja Polski / fot. Michał Wykrętowicz
Raprezentacja Polski / fot. Michał Wykrętowicz
Ostatnim sprawdzianem piłkarskiej reprezentacji przed odlotem do Manchesteru będzie międzypaństwowy mecz z Islandią, który w piątek o godzinie 17 odbędzie się w Warszawie. Piątkowy rywal Polaków nie był dobrany przypadkowo.
 

Wiadomo, że Islandia nie jest europejską potęgą, ale stylem gry przypomina futbol wyspiarski, z którym przyjedzie nam zmierzyć się w przyszłą środę - uzasadnia wybór trener Paweł Janas. - W Szczecinie przećwiczymy różne warianty taktyczne ustawienia i gry. Wszystko po to, żeby na boisko w Manchesterze wyjść w optymalnej dyspozycji. To przecież może być dla nas mecz o wszystko - dodał.
Selekcjoner naszej reprezentacji nie chce bawić się w wyliczenia, z których wynikałoby, że już w sobotę, a więc na cztery dni przed meczem z Anglią, Polacy wywalczą bezpośredni awans do finałów mistrzostw świata. Stanie się tak, kiedy w najbliższą sobotę, 8 października, Anglia zremisuje lub przegra z Austrią, albo Holandia odbierze punkty drużynie Czech, wreszcie gdy Szwecja wygra z Chorwacją. Spełnienie jednego z tych warunków sprawi, że biało-czerwoni będą finalistami mistrzostw już w sobotę.

  więcej
Piłka nożna - Polska
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Ruud van Nistelrooy przeciw układom?
Ruud van Nistelrooy / fot. knvb.nl
Ruud van Nistelrooy / fot. knvb.nl
Krąży plotka, że w meczu eliminacji MŚ Czechy - Holandia jest układ mający na celu "wykolegowanie" Polski, jak to się już wcześniej zdarzało. Pozwalamy sobie w to nie wierzyć, a naszym zdaniem kandydatem do gry "przeciw układom" jest skuteczny ostatnio Ruud van Nistelrooy...
 

Urodzony 1.7.1976 r. w brabanckim Oss. Pierwsze  piłkarskie  doświadczenia  zbierał  w  malutkim  Nooit Gedacht,  gdzie spisywał się na tyle dobrze, że zaproponowano mu profesjonalny  kontrakt   w  Den  Bosch  (1993 rok), walczącym o awans  do  pierwszej ligi. Tam przez następne sezony nie dokonał niczego  szczególnego,  ale miał całkiem udany sezon 1996/97 (12 trafień  w  31  ligowych  meczach),  więc  zgłosili się po niego działacze  pierwszoligowego  Heerenveen.  Występy  w  Den  Bosch zakończył z dorobkiem 69 spotkań i 17 bramek.
W  pierwszoligowym  towarzystwie  pokazał  się z dobrej strony, bowiem  13  razy  pokonał  ligowych  bramkarzy  (w  31  grach) i natychmiast  zwrócił  swoją grą i skutecznością uwagę bossów PSV Eindhoven.  Ci   zgodzili  się  przelać  na  konto  Heerenveen  równowartość 4,75 miliona funtów za usługi 22-letniego piłkarza, co  było  najwyższą sumą transferową zapłaconą przez holenderski klub za krajowego zawodnika.
  więcej
Piłka nożna - Polska
Piłka nożna - Holandia
Piłka nożna - Mistrzostwa świata
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Gorączka w Poznaniu
 / fot. aktivsport.pl
/ fot. aktivsport.pl
Wystarczy hasło Lech - Legia i już jest frajda. Teraz tym bardziej, bo obydwa zespoły wysoko mierzą, choć obu mankamentów nie brakuje. Lechitom zwłaszcza w obronie, w tym sezonie stracili już blisko 3 razy więcej bramek od legionistów. Tym dla odmiany w ataku - do siatki trafiają dwukrotnie rzadziej, niż rywal z Poznania. Scenariusz łatwo odgadnąć. Gospodarze muszą postawić na otwartą grę, a gościom nic innego nie pozostanie, jak przyjąć warunki.
 

Nudno z pewnością nie będzie, bo w starciu tych drużyn nie może. Lechitom marzy się przywołanie wspomnień sprzed 7 lat, gdy wiosną 98. po raz ostatni pokonali odwiecznego konkurenta i to 3-0. Potem było już tylko gorzej, ale przebłysk z ubiegłorocznego finału PP pokazuje, że może być inaczej. Innego zdania są goście. Mimo zawirowania w klubie i mało przekonującej gry w ostatnich 12 meczach tylko raz dali się pokonać i już główkują, jak skopiować wyczyn sąsiedniej Polonii, która przez ostatni rok jako jedyna wywiozła z Poznania trzy punkty.
  więcej
Piłka nożna - Polska
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Polscy piłkarze w Hiszpanii
Tomasz Frankowski / fot. DEM
Tomasz Frankowski / fot. DEM
Transfer Tomasza Frankowskiego do Elche CF sprawił, że po dwóch latach nieobecności kolejny Polak zagra na hiszpańskich boiskach. Pierwszym Polakiem grającym w Hiszpanii, którego karierę można całkowicie udokumentować, był Jan Tomaszewski, występujący w Herculesie Alicante. Polski golkiper nie miał tam jednak dobrej passy, o czym świadczy m.in. średnia straconych bramek na spotkanie - 2,08. 

Kolejnym polskim futbolistą w Primera Division, był kompletnie zapomniany i pomijany we wszelakich opracowaniach Bogusław Kwiecień. Ten były reprezentant Polski juniorów i Stali Mielec pojawił się wiosną 1987 r. w klubie CE Sabadell, pomagając zachować tej drużynie pierwszoligowy byt. Warto wspomnieć, iż po opuszczeniu Polski B. Kwiecień grał pod nazwiskiem Wolfgang April, także w Bundeslidze w barwach Eintrachtu Frankfurt.
W 1989 na Półwysep Iberyjski przybył Jan Urban. Grając w Osasunie, zyskał miano czołowej postaci tamtejszej ligi. Dzięki swej fantastycznej grze w sezonie 1990/91 doprowadził zespół z Pampeluny do występów w Pucharze UEFA, a sam zyskał duży szacunek, grając nawet w reprezentacji obcokrajowców ligi hiszpańskiej przeciw reprezentacji Katalonii.   więcej
Piłka nożna - Polska
Piłka nożna - Hiszpania
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Jestem "szpiegiem"
Marek Saganowski w barwach Vitorii Guimaraes / fot. vitoriasc.pt
Marek Saganowski w barwach Vitorii Guimaraes / fot. vitoriasc.pt

Marek Saganowski po raz ostatni był w Polsce dwa miesiące temu. Losowanie Pucharu UEFA sprawiło, że polski napastnik szybciej niż się spodziewał odwiedzi ojczyznę. 

- I bardzo dobrze - śmieje się zawodnik Vitorii Guimaraes. - To wymarzony dla mnie wynik losowania. Już zaczynałem tęsknić za Polską. Gdyby nie mecz z Wisłą Kraków, pewnie nie miałbym czasu, aby odwiedzić kraj.
Doskonale zna pan "Białą Gwiazdę". Będzie pan pomagał trenerowi w rozpracowaniu mistrza Polski?
- Oczywiście. Już kilka minut po losowaniu miałem długą rozmowę z dyrektorem sportowym Vitorii. Dzień później rozpocząłem regularne spotkania z trenerem i przekazywałem wszelkie uwagi na temat Wisły.   więcej
Piłka nożna - Polska
Piłka nożna - Portugalia
Piłka nożna - Puchar UEFA
Wywiady - Wywiady
Przegląd prasy - Sport
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Co widać i słychać
Tygodnik Kibica / fot. Tygodnik Kibica
Tygodnik Kibica / fot. Tygodnik Kibica
Dokładnie 20 lat temu – 11 września 1985 – po bezbramkowym remisie z Belgią na Stadionie Śląskim w Chorzowie Polska po raz czwarty z rzędu zakwalifikowała się do finałów piłkarskich mistrzostw świata. Byłem na tym meczu, a potem z zażenowaniem słuchałem na konferencji prasowej zarzutów ówczesnych dziennikarskich hunwejbinów, z których kilku dzisiaj uchodzi za fachowców z dużym autorytetem, pod adresem trenera Antoniego Piechniczka.  

Ówczesny selekcjoner reprezentacji, który powtórzył wówczas swoje osiągnięcie sprzed czterech lat, ma o to żal do dzisiaj i często o tym mówi – zamiast wiwatów i gratulacji spotkał się po meczu z zarzutami, dlaczego było tylko 0:0 i to w słabym stylu.

Przypomniała mi się ta scena z zatłoczonej salki konferencyjnej chorzowskiego stadionu w sobotę, gdy telewizyjny “wywiadowca” zapytał Pawła Janasa, czy jest szczęściarzem. Janas przytomnie sprostował: “Jestem szczęśliwy”, ale poczuł przecież, że w tym pytaniu postawiony został zarzut.

  więcej
Piłka nożna - Polska
Felietony - Felietony
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
Za Kalu nie będziemy tęsknić
 / fot. aktivsport.pl
/ fot. aktivsport.pl

W Wiśle Kraków zaszły w ostatnim czasie spore zmiany. Z drużyny mistrza Polski odeszło dwóch kluczowych piłkarzy - Tomasz Frankowski i Kalu Uche. Za tym drugim, jak mówi w wywiadzie dla "Tygodnika Kibica" rzecznik prasowy Wisły Kraków, Jerzy Jurczyński, tęsknić nie będą.  

- Tuż przed zamknięciem okienka transferowego dość mocno zawirowało kadrowo w Wiśle. Czy Tomasza Frankowskiego i Kalu Uche to wy chcieliście bardziej sprzedać, czy to oni chcieli odejść?
- Sytuacja obu tych zawodników była zupełnie różna, choć ich transfer był niemal jednoczesny. Tomasz Frankowski zaskoczył nas swoją decyzją o odejściu z Wisły. Poprosił on klub, by wyraził zgodę na jego odejście. My planowaliśmy, że jeśli Tomek by chciał odejść, to nie teraz tylko po rozgrywkach europejskich pucharów. Tomkowi zależało, żeby odejść już teraz. Dlatego rozmowy były bardzo intensywne. Zgodziliśmy się, poszliśmy mu na rękę. Była to zdecydowanie wola zawodnika. Zaś Kalu Uche dojrzewał do tej decyzji bardzo długo, dawał sygnały, a my byliśmy przygotowani, że jeśli nadarzy się okazja, to rozpoczniemy rozmowy o sprzedaży. Dlatego, że jak powiedział trener Engel – w Wiśle nie ma miejsca dla piłkarzy, którzy mają wątpliwości, którzy nie grają ze stuprocentowym przekonaniem na boisku, tylko cały czas rozglądają się za innymi możliwościami. Pojawiła się bardzo dobra oferta z Almerii. Długo trzymaliśmy ją w tajemnicy, ale teraz wyraziliśmy zgodę.
  więcej
Piłka nożna - Polska
Wywiady - Wywiady
Przegląd prasy - Tygodnik Kibica
strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 
Loading ...
Eurosport   Platforma Medialna PMEDIA.pl    
  skoki narciarskie   Polski Związek Hokeja Na Lodzie   statystyki www stat.pl  
Strona główna   O nas   Kontakt   Redakcja   Dodaj do ulubionych   Ustaw jako stronę startową   Mapa serwisu   Regulamin  
Copyright © 2004-2005 AktivPRESS.pl